Szkoła Podstawowa nr 7
im. Leona Kruczkowskiego w Olsztynie

Niepodległość

Dzwonki

  1. 7:30 – 8:15
  2. 8:20 – 9:05
  3. 9:15 – 10:00
  4. 10:10 – 10:55
  5. 11:05 – 11:50
  6. 12:05 – 12:50
  7. 13:05 – 13:50
  8. 14:00 – 14:45
  9. 14:50 – 15:35
  10. 15:40 – 16:25
SZKOŁA PRZYJAZNA OSOBOM NIEWIDOMYM
stat4u

Wyruszamy na bajkowy szlak

Dodano 27 Paź,2016 przez Dorota Ankiewicz
Liczba wyświetleń: 153

Kiedy wyruszyliśmy spod szkoły w kierunku Starego Miasta wiał silny wiatr, na który staraliśmy się nie zwracać najmniejszej uwagi. Ubrani w kaptury i wyposażeni w kartonowe ramki na długich wykałaczkach byliśmy przekonani, że uda nam się złapać całe mnóstwo bajek. Co w tym trudnego, złapać bajkę? – Pytały dzieci i same sobie odpowiadały. – Nic trudnego! Trzeba po prostu wziąć ramkę i złapać w nią pierwszą lepszą, napotkaną po drodze bajkę. Niebawem okazało, że to wcale nie jest takie łatwe jakby z pozoru mogło się wydawać. Może dlatego, że niektóre bajki są jak koty, żyją własnym życiem, chodzą własnymi drogami i nie słuchają kiedy się je woła. Inne są zupełnie inne, dużo bardziej wietrzne, trochę pochmurne a trochę niezgodne, no i potrafią zaskakiwać zakończeniem. Szliśmy więc coraz szybciej wzdłuż ulicy, na której piętrzyło się całe mnóstwo żółtych i czerwonych liści a niezgodny wiatr zrywał nam z głów kaptury i targał ramki. Z tego wiania najpierw porwał do góry żółte, potem czerwone liście aż wreszcie my wszyscy zaczęliśmy unosić się coraz wyżej w powietrzu. Trochę przerażeni a trochę zadziwieni frunęliśmy obok jeziora i pod wiaduktem dokładnie w kierunku Starego Miasta. Zaczekajcie! Niektórzy nie mogą nadążyć! – zawołały dzieci, które frunęły na samym końcu!

Bardzo chcieliśmy na nich zaczekać, ale niestety wiatr niósł nas tak szybko, że nie dawało się niczego złapać. Latarnie były za daleko a dachy domów stojących w tej okolicy trochę zanadto szpiczaste i szorpate. Kiedy wreszcie wiatr zelżał nieco i udało nam się wylądować. Na samym końcu parkowej alejki zobaczyliśmy ogromną, kamienną żabę. Wszyscy natychmiast wyciągnęliśmy ramki. Jak wygląda ogromna, kamienna żaba wzięta w ramy? Jakby czekała na księcia! – Zawołały dzieci i zażądały cukierków. Potem jeszcze zobaczyliśmy Wysoką Bramę, która wyglądała jak zaczarowana księżniczka, liczne uliczki i ulice, których zupełnie nie dawało się policzyć, Pomnik Kopernika, który sprawiał wrażenie, jakby dopiero co wrócił z dalekiej podróży. Udało nam się jeszcze zajrzeć na zamkowy dziedziniec i wtedy okazało się, że kamienny posąg Pruskiej Baby również przyfrunął właśnie z Barcian przyniesiony magicznym wiatrem. Trzeba wracać! Zbliża się Godzina Zakończenia! – Zabrzmiał ratuszowy zegar, który uważał, że jako najwyższy w całym mieście ma prawo przypominać wszystkim o upływającym czasie.

Jak wracać, to wracać! – powiedzieliśmy zadowoleni, bo w naszych ramach mieliśmy złapanych więcej bajek niż można było się kiedykolwiek spodziewać.