Szkoła Podstawowa nr 7
im. Leona Kruczkowskiego w Olsztynie

Niepodległość

Dzwonki

  1. 7:30 – 8:15
  2. 8:20 – 9:05
  3. 9:15 – 10:00
  4. 10:10 – 10:55
  5. 11:05 – 11:50
  6. 12:05 – 12:50
  7. 13:05 – 13:50
  8. 14:00 – 14:45
  9. 14:50 – 15:35
  10. 15:40 – 16:25
SZKOŁA PRZYJAZNA OSOBOM NIEWIDOMYM
stat4u

Niezwykłe bajko-miasto

Dodano 07 Lis,2016 przez Dorota Ankiewicz
Liczba wyświetleń: 147

Sala numer czternaście czekała na nas jak zwykle z otwartymi drzwiami i tylko przy wchodzeniu skrzypiała trochę niecierpliwie i nieznacznie kłapała klamką. Bajkowy stolik na nasz widok najpierw podskoczył w miejscu i właściwie sam przegalopował na środek sali w oczekiwaniu na dalszy ciąg dobrej zabawy. Jednak kredki i flamastry były tego dnia wyjątkowo niespokojne, co chwilę wyskakiwały ze swoich pojemników i turlały się po podłodze we wszystkie strony, co, jak się można domyślić trochę utrudniało dobrą zabawę.

Co to wszystko właściwie znaczy? – Zastanawiałam się, po raz kolejny, zbierając grube flamastry, które absolutnie nie chciały się zebrać. Kiedy po chwili podniosłam głowę odniosłam wrażenie, że to wyskakiwanie udzieliło się też niektórym dzieciom. Siedzenie na miejscach stało się praktycznie niemożliwe a rysowanie za trudne i za nudne.

Siedliśmy więc na dywanie w niezbyt okrągłym kręgu i zaczęliśmy rozmawiać o bajkowych domach i miastach o bajkowych ulicach, kotach i słońcach. Grube flamastry grzechotały cichutko w niebieskim pojemniku a wielka kartka leżąca między nami prosiła bezgłośnie o to, żeby coś w końcu na niej namalować.

Z każdą namalowaną kreską domy stawały się coraz wyższe i coraz większe. Jeden z nich, postawiony na dachu nie wyglądał zbyt stabilnie. Wydawało się, że takie stanie na dachu jest zupełnie niemożliwe! Podeszliśmy bliżej. Dom podparty kominem, który ciągle jeszcze dymił nie przewracał się ani nie chwiał, jednak nie bardzo wiedzieliśmy jak dostać się do środka. Drzwi były na samej górze i nikt z nas do nich nie dosięgał. Poszliśmy dalej. Zaraz obok wyrósł falujący dom w kształcie kociego ogona. Jego ściany porośnięte kolorowym futrem były bardzo miłe w dotyku. Wzdłuż krętej ulicy obejrzeliśmy jeszcze wszystkie inne przedziwne budowle. Dom-robot pięknie odmalowany na zielono i dom-zając ze stojącymi uszami, który skulił się trochę kiedy podchodziliśmy.

– Czemu on się tak kuli? – Pytaliśmy zaciekawieni.
– Może dlatego, że doskonale słyszy każdy, najmniejszy nawet szelest. – Powiedział Janek, który coś wiedział na ten temat. – Zobaczcie jak nastawia uszu!

Nasza podróż do krainy dziwnych domów trwała tak długo, jakby była podróżą dookoła świata, a w każdym razie dookoła ogromnej kartki. Niestety nagle całkiem nie wiadomo jak znaleźliśmy się z powrotem w Sali numer czternaście i zdaje się trzeba było wracać do domu.